Duch zawodów a zdobyte puchary

Czymże byłaby sportowa rywalizacja, jeżeliby nie szedł wraz z nią wielki prestiż i swoistego typu nagroda, którą są okazjonalne medale, dyplomy, bądź też puchary. Nie rozchodzi się już o nagrodę sensu stricte, lecz bardziej o to, co z sobą przynosi. Patrząc na te souveniry, częstokroć sobie przypominamy o tym gdzie i z kim konkurowaliśmy, kogo mogliśmy pokonać, od którego zawodnika być wskazanego dnia lepszym. Człek jest stworzeniem, które bardzo lubi rywalizację (szczególnie ten brzydszej płci), dlatego niemalże w nasz genom zapisane zostało wszystko, co powinno nas czynić jeszcze lepszym.

W obliczu wszystkiego tego, jakim sposobem gdzieś tam wcześniej zostaliśmy zaplanowani, pojawiać się może zapytanie, w jakim celu nam puchary? Dokładnie tak już wcześniej napisałem, to swoistego gatunku przypomnienie tego, co kiedyś tam udało nam się dokonać. Jednak egzystuje także rozległe grono osób, dla jakich tego rodzaju odznaki są niezwykle drogocenne, a same wzięcie udziału w konkurach to jedynie środek do osiągnięcia tego celu. Nie będę tutaj oceniał, lecz znam paru delikwentów, dla których to zgromadzone w gablotkach medale sportowe i różne dyplomy to ledwie jedna możliwość, ażeby czymś zabłysnąć, czymś się wyróżnić.

Jak zawsze pozostaje pytanie, w którym miejscu przebiega ta granica? Dla sportowca profesjonalisty branie udziału w najróżniejszych zawodach to nic wielkiego i u tego liczyć się będą jedynie przywiezione z konkursów puchary. Z kolei prawdziwy amator, który przezwyciężyć musi pewnej maści przeciwności, czy też zmierzyć się z wydarzeniami, które mu zdecydowanie nie będą sprzyjały, już za sam aktywny udział choćby w maratonie, powinien otrzymać takie metaforyczne medale sportowe, bo zdecydowanie na nie zasługuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Linki w komentarzach mogą być wolne od atrybutu nofollow.

Postępuj zgodnie z instrukacjami.