Skip to content

Newsy, informacje, ciekawostki

Absolutnie genialne!

Menu
  • Oferta – publikacja artykułów
  • O nas – redakcja.
Menu
ferie bez telefonu

Ferie bez telefonu i magia Poznania

Posted on 14/03/202606/03/2026 by Redakcja

Nadesłane do redakcji: Opowiadania z życie wzięte. „Ferie bez telefonu i magia Poznania„

Dokładnie szesnastego lutego odebrałam Krzysia spod klatki mojego bloku. Córka z zięciem stali już w kurtkach, w biegu, jakby oddawali mi nie dziecko, tylko paczkę do przechowania. Cóż, wiedziałam, że spieszą się do pracy, a z małym musieli do mnie jechać prawie godzinę, więc też rozumiałam sytuację. Dzieci mają ferie, rodzice muszą pracować – nie zawsze da się to pogodzić. Dobrze, że wnuk ma jeszcze babcię, która choć trochę przestraszona, przyznaję, to jednak zawsze pomoże.
– Tylko pamiętaj, mamo – powiedziała córka – telefon tylko raz dziennie, godzinkę przed snem.
– Pamiętam – odpowiedziałam, choć w środku lekko drżałam.

Tydzień z dziesięciolatkiem. Bez telefonu. I to w mojej domowej ciszy, do której zdążyłam się już przyzwyczaić. Córka ucałowała mnie jeszcze, zięć się uśmiechnął i zaraz ich nie było. Oboje mieszkali wprawdzie w tym samym województwie, ale dość daleko i razem z małym rzadko wpadali do Poznania.

– No to co, smyku? – zagadałam Krzysia – Gotowy na tydzień z babcią?

– A mam inne wyjście? – odparował chłopiec i wprawił mnie w zdziwienie.

– No cóż, nie bardzo – przyznałam, a następnie wzięłam go za rękę i pomaszerowaliśmy na górę.

Pierwszego dnia cisza mojego mieszkania zniknęła w pięć minut.
– Babciu, co robimy teraz? A teraz? A za chwilę? – Krzyś chodził za mną krok w krok i zdawał się mieć niespożyte pokłady energii.
– Teraz oddychamy – mruknęłam. – A potem się ubieramy.
– Ale ja się nudzę!
– Może to znaczy, że zaraz zacznie się coś ciekawego?

– A co ciekawego? Gdzie pójdziemy? Teraz? – zadawał pytanie za pytaniem – A mogę wziąć telefon? Babciu, mogę? Nic mamie nie powiemy!

– Nic z tego mój drogi – odparłam, kiedy wreszcie udało mi się wejść mu w zdanie. – Żadnego telefonu.

– Łe – jęknął. – Nuda.

– Kąpielówki wziąłeś, jak prosiłam?

– Tak, mama włożyła – powiedział. – Idziemy na basen? Kiedy? Już?

Od ilości pytań już mnie bolała głowa. Odpowiedziałam, że owszem, wybierzemy się na Termy Maltańskie, taki aquapark z atrakcjami. Na szczęście wnuk okazał zachwyt. Wiedziałam, że lubi pływać, a w jego miejscowości nie było nawet zwykłego basenu.

No i poszliśmy.

Już przy wejściu Krzyś otworzył oczy szeroko.
– Babciu, tu jest jak w filmie! Ale super palmy! Wow, jaka ślizgawka!
– Cieszę się, że ci się podoba – odpowiedziałam, ale kiedy chwilkę później zjechaliśmy razem długą zjeżdżalnią, a woda chlusnęła mi do nosa, krzyknęłam głośniej niż on, a potem zaczęłam się śmiać.
– Babcia! Ty się śmiejesz?! – zawołał zdziwiony.
– No wyobraź sobie, że tak. – parsknęłam. –  Babcie też to potrafią. – odpowiedziałam, wycierając twarz.
W strefie z falami Krzyś udawał rozbitka, a ja ratownika.
– Proszę pani, tonę! – krzyczał
– Spokojnie, obywatelu, ratunek nadchodzi! – wołałam i płynęłam go ratować.

– Babciu, gdzie ty się nauczyłaś pływać? Ja myślałem, że starzy ludzie nie potrafią.

Zachichotałam pod nosem. Ta bezbłędna dziecięca szczerość.

– Kiedyś mieszkałam w domu nad jeziorem, szybko nauczyłam się pływać.

Na twarzy wnuka pojawiło się uznanie, ale zaraz potem pobiegł na kolejną atrakcję. Trudno było za nim nadążyć, a jednak miałam już swoje lata i nie byłam odporna na poślizgnięcia, więc chodziłam w klapkach trochę wolniej.
Z Term Maltańskich wyszliśmy zmęczeni, głodni i mokrzy, a Krzyś w drodze do domu powiedział nagle i to takim tonem, jakby odkrył coś ważnego:
– Babciu! Było ekstra, nawet nie pomyślałem o telefonie.

Uśmiechnęłam się, bo córka już wcześniej mówiła mi, że jej syn potrafiłby pół dnia ślęczeć w Internecie, gdyby nie nałożyło mu się limitów. Dzisiaj dzieci naprawdę żyć bez tego ustrojstwa nie mogły.

Dwa dni później pojechaliśmy do Stacji Grawitacja. Ja już wcześniej zaplanowałam różne atrakcje dla Krzysia tak, żeby chłopiec nie zamęczył mnie swoimi pytaniami i marudzeniem.
– To są trampoliny? – zapytał, gdy weszliśmy do środka.
– Tak, ale też coś więcej. To cały park atrakcji dla energicznych skoczków – odpowiedziałam i miałam rację.
Krzyś biegał, skakał, wspinał się, a ja… zgubiłam go na pięć minut, bo utknęłam przy torze przeszkód, zastanawiając się, czy moje kolana to przeżyją. Na niektóre atrakcje zdecydowanie byłam już za stara, ale nie mogłam dziecka puścić samego. Gdyby coś mu się w czasie tych skoków stało, to córka urwałaby mi głowę.
– Babciu, patrz! – krzyknął nagle z góry mój wnuk.
– Widzę! – zawołałam i spojrzałam na niego –  I się martwię! Nie szalej tam!
– Nie martw się, ja tu rządzę babciu!
Pokręciłam głową i kiedy spróbowałam przejść fragment trampolinowego toru, przewróciłam się nagle jak worek kartofli. Krzyś prawie płakał ze śmiechu, a ja cieszyłam się, że pupą wylądowałam na miękkiej gąbce.
– Babciu, ty to jesteś numer! – rechotał.
– Tylko nikomu nie mów, że mnie pokonała gąbka – odparłam, sapiąc.

Bawiliśmy się świetnie, to znaczy Krzyś, bo ja byłam umęczona jak koń po westernie.

Przez kolejne dni robiliśmy w domu różne rzeczy razem. Szykowaliśmy śniadania i obiady, wieczorami graliśmy w karty i scrabble, zabrałam go też na strych i zarządziłam wielkie sprzątanie. Poza tym dużo rozmawialiśmy. Krzyś opowiadał mi o szkole, a ja mu o tym, jaka byłam w jego wieku.
– Babciu, a czemu ty nie siedzisz w telefonie? – zapytał któregoś dnia. – Ty przecież nie masz limitu.
– Jak to dlaczego? Nie siedzę, bo wolę z tobą Krzysiu – odpowiedziałam bez zastanowienia.

W dniu wyjazdu wnuczek usiadł na łóżku i westchnął.
– Wiesz co, babciu? Fajne były te ferie, takie inne.
– Lepsze czy gorsze? – zapytałam ostrożnie.
– Inne. I… raczej fajne. Wiesz, mogę do ciebie częściej przyjeżdżać, jak się będziesz nudzić. Mama mówiła, że siedzisz tu taka sama i że mnie potrzebujesz.

Prawie zaśmiałam się pod nosem. Córka nieźle to wymyśliła, wcisnęła dziecku, że to ono zajmuje się mną, a nie ja nim. Spryciula.

Kiedy drzwi za wnuczkiem się zamknęły, a on odjechał z rodzicami, odetchnęłam. W mieszkaniu znów zrobiło się cicho, ale to nie była już ta sama cisza. Zrozumiałam, że dziecko wcale nie zabrało mi spokoju – ono mi go poukładało na nowo. Ucieszyłam się, że czasem wystarczy odłożyć telefon, żeby zobaczyć, jak dużo świata mieści się między basenem, trampoliną i kuchennym stołem.

Dziękujemy za nadesłanie tekstu!

Category: Hobby i rozrywka
Najciekawsze wiadomości z różnych dziedzin - szukaj, wiedz więcej, odkrywaj! Artykuły informacyjne, nowości warte uwagi, aktualności z Polski i ze świata!


Inspirujemy!


OMT Pomoc Drogowa

Kategorie wpisów

  • Biznes i firmy
  • Edukacja i ciekawostki
  • Finanse
  • Hobby i rozrywka
  • Inne
  • News: z Polski i ze Świata
  • Nieruchomości
  • Produkty i usługi
  • Sport
  • Turystyka
  • Zdrowie i uroda

Ostatnie wpisy

  • Co to jest BMI? Jak go obliczyć?
  • Leczenie nadpotliwości twarzy – jak wygląda, od czego zacząć?
  • Dieta DASH a zdrowie – co warto o niej wiedzieć?
  • Płacz redukuje stres? Czy to prawda? Jak to się dzieje?

laptop

© 2026 Newsy, informacje, ciekawostki | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme